20.08.2013

gdzie indziej

gdzie indziej jest najlepiej, ale w domu też dobrze. przewijam kasetę na ołówku, żeby znów posłuchać tego fragmentu imaginary day, nastawiam czajnik z gwizdkiem, żeby ktoś się do mnie odezwał nawet bez powodu i wkładam bluzę za dużą o dwa rozmiary. albo nawet trzy. chyba schudłam ostatnio.
ciągle nie mam tylu lat, ile w dowodzie i ciągle myślę o tym, że to trochę niedobrze. sądziłam, że pierścionek na palcu każe mi dorosnąć. teraz, po trzech miesiącach zaczynam podejrzewać, że jeszcze mi daleko nawet do progu dorosłości; co więcej, nie jestem pewna, czy chcę iść w jego stronę, mimo że pewnie powinnam.
pełnia lata, słoneczne dni, długie wieczory, a my ciągle żyjemy jakoś tak po omacku. nie umiem zamknąć na to oczu.

najbardziej zgubiłam drogę wczoraj, zaraz po, kiedy wtulałam się w Ciebie z płaczem, który nie wiedzieć czemu nagle podszedł mi do gardła.

1 komentarz: