stawianie kresek to przecież mój zawód. tylko co z tego, że umiem wszystko nakreślić i przekreślić? kiedy potrzebuję grubej kreski i nowego początku, przestarzała końcówka wlecze się za mną smętnie i gryzie. w pięty i w serce. żeby chociaż było jak w filmie, a to tylko taki niecelny krótki metraż bez pointy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz