u siebie nie jestem u siebie. w sobie też nie jestem u siebie. przerywam powszednie czynności, porzucam wszystko w połowie, sama jestem jakby w połowie. spowalniam wszystkie rytmy, świat spowalniam, kiedy zamykam dłonie na twoich policzkach.
nie, nie skarżę się, bo ja nie jestem w modzie, nie jestem na fali. obserwuję internety i inne gadżety i tak sobie myślę, że się zrobiła jakaś moda na biegunowość, rozpacze albo euforie, i nic pomiędzy. to, co pomiędzy spokojem a smutkiem, rozsądny poziom powagi i branie wszystkiego trochę, ale nie śmiertelnie, na serio, to chyba zbyt mało spektakularna sprawa. ale przecież my nie musimy być spektakularni, już byliśmy wystarczająco.
już byliśmy wystarczająco?...
czuję się jakaś niepełna. nie pasuję do sprzętów ani do przestrzeni. słowa tylko łapię, słowami oddycham. może to jest mimowolny odwrót, intuicyjna taktyka, żeby za tobą zatęsknić bardziej i się rozkochać, rozsmakować w potrzebowaniu ciebie.
a może już byliśmy wystarczająco?...
nie, nie skarżę się, bo ja nie jestem w modzie, nie jestem na fali. obserwuję internety i inne gadżety i tak sobie myślę, że się zrobiła jakaś moda na biegunowość, rozpacze albo euforie, i nic pomiędzy. to, co pomiędzy spokojem a smutkiem, rozsądny poziom powagi i branie wszystkiego trochę, ale nie śmiertelnie, na serio, to chyba zbyt mało spektakularna sprawa. ale przecież my nie musimy być spektakularni, już byliśmy wystarczająco.
już byliśmy wystarczająco?...
czuję się jakaś niepełna. nie pasuję do sprzętów ani do przestrzeni. słowa tylko łapię, słowami oddycham. może to jest mimowolny odwrót, intuicyjna taktyka, żeby za tobą zatęsknić bardziej i się rozkochać, rozsmakować w potrzebowaniu ciebie.
a może już byliśmy wystarczająco?...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz