nie chcę podsumowań i postanowień.
w sylwestra szliśmy beskidzką drogą i do spółki z wiatrem rozrzucaliśmy stosy rdzawych liści, tak, że ulatywały w powietrze; szumiały przy tym, kto wie, czy nie głośniej niż ten wiatr. ewa opowiadała o niedźwiedziach, a słońce produkowało światło jak płynny miód. myślę, że już wtedy trochę się upiłam, a to grzane wino później i wódka jeszcze później właściwie nie miały znaczenia.
zamiast postanowień i podsumowań wolałabym jednak skoncentrować się na marzeniach. jeśli chcesz, możesz mi towarzyszyć, zapraszam.
w sylwestra szliśmy beskidzką drogą i do spółki z wiatrem rozrzucaliśmy stosy rdzawych liści, tak, że ulatywały w powietrze; szumiały przy tym, kto wie, czy nie głośniej niż ten wiatr. ewa opowiadała o niedźwiedziach, a słońce produkowało światło jak płynny miód. myślę, że już wtedy trochę się upiłam, a to grzane wino później i wódka jeszcze później właściwie nie miały znaczenia.
zamiast postanowień i podsumowań wolałabym jednak skoncentrować się na marzeniach. jeśli chcesz, możesz mi towarzyszyć, zapraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz