wydaje się, że ostatnio cierpię na jakąś biegunkę słowną. kiedy zasypiam, w głowie kołaczą mi się środkowe albo końcowe fragmenty wierszy, którym jeszcze nie zdarzył się początek. w łazience zamiast śpiewać pod prysznicem, przepowiadam po cichu słowa, bezładne, niepowiązane ze sobą wcale, później długo oglądam w lustrze swoje ciało, poszukując tej ciemności, która w nim wzbiera, szukając miejsca na nowe blizny i siniaki. gdzieś, kiedyś, w dzieciństwie, gdzie były trzepaki jak skrzydła i światło takie, jakby miało nigdy nie zgasnąć, blizny i siniaki oznaczały zupełnie inne rzeczy niż teraz; teraz rzadko się uśmiecham, kiedy patrzę na sine znaki na skórze.
setting fire to our insides for fun, to jest cała zabawa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz