Według Fechnera planety byłyby żywymi bytami, wyposażonymi w instynkty i nadzwyczaj mocne uczucie, krążącymi po swych orbitach na kształt olbrzymich nosorożców, wprawianych w ruch przez wielkie, gwiezdne namiętności. Fourier, ten szarlatan Fourier, uznawał, że ciała niebieskie żyją szczególnym rodzajem życia zwanym życiem aromatycznym, a ogólne przyciąganie jest według niego niczym innym jak matematycznym wyrazem stałych stosunków miłosnych zachodzących pomiędzy gwiazdami, które krążą po firmamencie na kształt wymieniających między sobą bukiety kosmicznych kochanków.
/Jose Ortega y Gasset, "Adam w raju"/
kłaść się na Ziemi
i tak patrzeć na gwiazdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz